Bardzo smutne wieści napłynęły z województwa lubuskiego. Nie żyje Szymon Kondycki, bramkarz Łużyczanki Lipinki Łużyckie. Bramkarz zespołu grającego w zielonogórskiej A-klasie jeszcze Lublin. Data emisji: 06.10.2023. "Nie umiera ten, kto trwa w sercach i pamięci żywych". Z głębokim smutkiem i serdecznym współczuciem. pragniemy wyrazić nasze najszczersze kondolencje. dla. Pana Profesora. Cezary Wojtowicz : Nekrologi (10.05.2022) „Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych” Wyrazy głębokiego współczucia oraz słowa otuchy i wsparcia Koleżance Dorocie Wojtowicz, Córkom i Rodzinie z powodu śmierci Cezarego Wojtowicza składa Społeczność Msza święta pogrzebowa odbędzie się w środę, 8 sierpnia o godz. 14:00 w kościele pw. św. Andrzeja Boboli w Baszni Dolnej. Kochanej żonie Eli oraz dzieciom Madzi i Michałowi . składamy . wyrazy najgłębszego współczucia Koleżanki i Koledzy oraz uczniowie i ich rodzice . Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Baszni Dolnej Stanisław Szyszka : Nekrologi. Nekrologi. 166. Opublikowane w Głos Wielkopolski. „Jest granica bólu, po którym przychodzi ukojenie”. „Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych”. Pogrążeni w smutku, z ogromnym żalem. żegnamy naszego wspaniałego Przyjaciela. ś+p. "Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych" ks. Jan Twardowski Z głębokim żalem zawiadamiamy, że Stanisław Kral-Leszczyński Warszawa W dniu 12 listopada 2023 roku zmarł w wieku 100 lat nasz kochany Mąż, Tata, Dziadek i Pradziadek Jarosław Spiechowicz Warszawa . 01 Listopada 2018, 09:05 2 / 7 Na zdjęciu: Andrzej Niemczyk Andrzej Niemczyk zm. 2 czerwca 2016 rokuDwukrotnie toczył walkę z nowotworem. Po raz pierwszy dotknął go on w 2005 roku, atakując węzły chłonne. Szkoleniowiec wyszedł z tej walki zwycięsko. - Zapiłem go na śmierć - podkreślał z uśmiechem, nie ukrywając swojego zamiłowania do alkoholu, przede wszystkim whisky. Około dziesięć lat później, nowotwór zaatakował trenera po raz kolejny. Tym razem diagnoza była już bezwzględna: nieoperacyjny rak płuc. Tej bitwy nie dał rady Niemczyk był siatkarzem oraz selekcjonerem żeńskiej drużyny narodowej w latach 1975-1977 i 2003-2006. Z Biało-Czerwonymi wywalczył dwa złote medale mistrzostw Europy (2003, 2005). 2 / 7 inf. własna Siatkówka Arkadiusz Gołaś Andrzej Niemczyk Agata Mróz-Olszewska Hubert Jerzy Wagner Sara Anzanello Damian Gapiński Zbigniew Rusek Listopad jest miesiącem, w którym wracamy pamięcią do osób nieobecnych już wśród nas. 8 listopada mija rok od ostatniego pożegnania naszej koleżanki Katarzyny Staweckej. Zginęła tragicznie w czasie jednej ze swoich licznych podróży. W Maroku, na dzień przed planowanym powrotem do Polski, wybrała się wieczorem na plażę, żeby zrobić trochę zdjęć. Nagle nadpłynęły silne fale, które ją porwały i z impetem uderzyły o skały. Została w stanie śpiączki przetransportowana samolotem do Warszawy. Zmarła po około tygodniu od wypadku. Miała 39 lat. Z kazania powiedzianego na uroczystości pogrzebowej: Kasia urodziła się w Kielcach. Po ukończeniu nauki w I studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim, którą ukończyła z wynikiem bardzo dobrym. Pracę zawodową rozpoczęła w GFK Polonia. Pracowała jako badacz jakościowy w Synovate, strateg w Ogilvy Polska, była akredytowanym moderatorem firmy Procter&Gambel, współwłaścicielem i i współzałożyciem firmy doradztwa marketingowego Kubuj Strategia, od sierpnia 2007 r właścicielem firmy Katarzyna Stawecka Consulting. Kochała życie i ludzi. Zawsze pełna optymizmu i wiary w przyszłość, wrażliwa na ludzkie problemy, ciekawa świata. W swoim krótkim życiu była w ponad 50 krajach od Europy przez Nepal, Japonię, Peru, Australię, Indie. Przeleciała tysiące kilometrow samolotem. A z drugiej strony - miała czas na organizowanie pomocy dla rodzin potrzebujących, zachęcała znajomych do przekazywania 1% podatku dla chorych dzieci, uczestniczyła w akcji „szlachetna paczka”, wspierała organizacje charytatywne. Każdy mógł liczyć na Jej radę, pomoc i wsparcie. Pamiętała o Bogu i rodzinie. Spędzała z nią prawie wszystkie święta kościelne i uroczystości rodzinne. Pielgrzymowała do Ziemi Świętej i grobu Jana Pawła II. Jarmużnik papieski abp Konrad Krajewski na pogrzebie bp Zimowskiego w lipcu tego roku mówił: czasem boję się, że gdy ja stanę przed Bogiem, a przecież ten moment będzie zawsze zaskoczeniem, tak jak kiedyś klęczeliśmy przy łóżku też jego śmierć była zaskoczeniem. Pamiętacie? Cały świat przyklęknął i zapłakał, a to wydawało się za wcześnie. Jeszcze ma tyle do zrobienia. Otóż w logice tego świata każdy czas jest nie na miejscu, by umierać w szpitalu, na promenadzie w Nicei czy na molo w Rabacie. Zdaję sobie jednak sprawę, że kiedy przyjdzie ten moment na mnie, to Pan Bóg może mi powiedzieć „Konrad, ja cię nie znam”. Tego się boję. Patrząc na życie Kasi, Jej uczynki, sądzić można, że Pan powie „ Kasiu, ja cie znam, dobrze znam, chodz do mnie”. Żyjmy tak, aby kiedy przyjdzie ten czas, Pan powiedział do nas tak samo. W swoim krótkim 15-letnim życiu zawodowym Kasia pozostawiła ślad w branży marketingowej i w sercach wielu ludzi. Uroczystość zasadzenia dębu upamiętniającego śp. Jana Kłoczko w 70-lecie ZST Wieści z powiatu. Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Marii Ireny Kłoczko – emerytowanej, wieloletniej Pani Profesor Zespołu Szkół Zawodowych, która nie tylko w historii tej szkoły, ale również Augustowa, pozostawiła po sobie pięknie zapisaną kartę. Wspólnie z mężem śp. Janem Kłoczko byli inicjatorami założenia w 1947 r. Publicznej Średniej Szkoły Zawodowej, pierwszej profesjonalnej szkoły zawodowej w naszym mieście. Pani Maria zapisała się w pamięci społeczności szkoły, z którą zawodowo związana była przez całe życie, jako pierwsza Pani Profesor. Z pełnym zaangażowaniem dbała o ciągły rozwój tej placówki. Wkładała w pracę całe swoje serce, energię i wiedzę. Początki szkoły w tamtych powojennych czasach nie były łatwe. Wymagały wiele odwagi, cierpliwości i wytrwałości w walce z przeciwnościami, ale trud i poświęcenie opłaciły się. Założona wówczas najstarsza w Augustowie szkoła kształcenia zawodowego, funkcjonuje do dzisiaj, a jej wychowankami jest wiele pokoleń mieszkańców naszego regionu. Pani Maria była wspaniałym pedagogiem. Charakteryzował ją niegasnący zapał do pracy z uczniami. Przez wielu z nich wspominana jest jako sumienny i rzetelny nauczyciel. Miała doskonały kontakt z młodzieżą. Codzienną, wytrwałą pracą dążyła nie tylko do pogłębiania wiedzy historycznej przez uczniów, ale także do prawidłowego kształtowania ich postaw i umacniania więzi z naszą lokalną społecznością. Sama także uzupełniała swoją wiedzę i umiejętności zawodowe. Ukończyła studia historyczne, a jej praca magisterska o Powstaniu Styczniowym 1863 roku na Ziemi Augustowskiej była pierwszą próbą naukowego opisania tego zrywu niepodległościowego w naszym regionie. Materiały zbierała, nie tylko dokonując żmudnych kwerend w archiwach i bibliotekach, ale również uzupełniając je relacjami utrwalonymi w pamięci rodzin powstańców. Budziła ich zadziwienie nie tylko swym zapałem badawczym i atencją dla powstańczego zrywu, ale także sposobem przemieszczania się na niezawodnym motocyklu. Miałem zaszczyt znać Panią Marię osobiście. Wielokrotnie spotykaliśmy się w trakcie pisania przeze mnie monografii Augustowa, była stałym gościem na uroczystościach w jej ukochanej szkole. 29 listopada 2017 r. podczas jubileuszu 70-lecia szkoły, na terenie Zespołu Szkół Technicznych im. gen. Ignacego Prądzyńskiego, Pani Profesor Maria Kłoczko wraz z synami – Januszem i Markiem oraz prawnuczętami, posadziła symboliczny dąb upamiętniający jej męża – śp. Jana Kłoczkę – pierwszego Dyrektora. Zapamiętałem Panią Marię Kłoczko jako osobą o pogodnym usposobieniu – zawsze życzliwą i optymistycznie nastawioną do świata i ludzi, dowcipną, z szerokim wachlarzem zainteresowań. Lubiła podróże, wycieczki, obcowanie z przyrodą. Jako przewodnik turystyczny z ogromnym zaangażowaniem przekazywała swoją wiedzę o Ziemi Augustowskiej kolejnym pokoleniom – turystom, młodzieży i młodszym kolegom. Mawiała, że najpierw trzeba poznać swoje miasto, wieś, okolicę, a dopiero potem poznawać odległe zakątki. Wolny czas wypełniała obcowaniem ze sztuką, uwielbiała wyjazdy do teatru i czytała wiele książek. Potrafiła pochylić się nad tymi, którzy potrzebowali pomocy, wsparcia, czy po prostu życzliwego zainteresowania. To czyniło z niej wyrozumiałą, skromną i kochaną przez wielu osobę. Pani Maria, mimo sędziwego wieku, zawsze pojawiała się w miejscach, w które zapraszali ją inni, a przejawiająca się w jej wyglądzie i sposobie bycia elegancja, na trwałe zapisała się w świadomości osób, które ją znały. Pani Maria przeżyła swoje życie w jeden z najpiękniejszych sposobów: pogodzona ze sobą, ludźmi i w zgodzie ze swym pedagogiczno-nauczycielskim powołaniem. Świadczą o tym zarówno jej osobowość, postawa życiowa, pogoda ducha oraz otwartość i życzliwość wobec drugiego człowieka. Pani Maria kochała swoją pracę całym sercem, a dobro młodzieży było dla niej zawsze najważniejsze. Uczniowie czerpali nie tylko z jej bogatej wiedzy historycznej, ale także uczyli się od niej wielkiego szacunku do tradycji i najwyższych wartości. Jej wzorową postawę patriotyczną podkreśla fakt, że w młodości była żołnierzem Armii Krajowej. Maria Irena Kłoczko za swoje zasługi została wyróżniona wieloma odznaczeniami, Krzyżem Partyzanckim, Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945 r., Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Armii Krajowej, Odznaką Weterana Walk o Niepodległość, ale też Medalem za Zasługi dla Miasta Augustowa i wieloma innymi, związanymi z różnymi obszarami życia zawodowego i społecznego. Żegnamy ją z żalem, powtarzając za ks. Janem Twardowskim te znamienne słowa: „nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych”. Pani Maria jest i pozostanie w naszych sercach oraz pamięci. Jarosław Szlaszyński, Starosta Augustowski Mowa niewygłoszona podczas ceremonii pogrzebowej z powodu epidemii ,,Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych" Krewnym, przyjaciołom, znajomym, sąsiadom, delegacjom oraz wszystkim, którzy w trudnych chwilach dzielili z nami smutek i żal, okazali wiele życzliwości i uczestniczyli w ostatniej drodze na miejsce wiecznego spoczynku - naszej Ukochanej Żony, Mamy i Babci ELŻBIETY RYBIŃSKIEJ gorące podziękowania składa pogrążona w smutku Rodzina. (admin) Tak przed laty napisał ks. Jan Twardowski, a słowa te wyjątkowego znaczenia nabierają, gdy odchodzi od nas ktoś bliski, ktoś wyjątkowy, ktoś, kogo znaliśmy, z kim pracowaliśmy… 30 marca 2020 roku cały Pińczów obiegła smutna i zaskakująca wiadomość o śmierci Krzysztofa Marszalika. Nauczyciela wychowania fizycznego w pińczowskim LO, wychowawcy wielu pokoleń młodzieży, działacza sportowego, inicjatora licznych –wyjątkowych wydarzeń. Miał dopiero 63 lata. To nie jest wiek do umierania. Jeszcze mógł zorganizować niejeden turniej, przeprowadzić niejedne zawody. Mógł rozpalić miłość do sportu i siatkówki w niejednym młodym człowieku. Niestety. Opatrzność miała inne plany. Być może już teraz potrzebny był TAM, pod drugiej stronie tęczy, gdzie wszyscy zmierzamy… Krzysztof Marszalik ur. się r. w Tuchowie . Był absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie . Ukończył studia podyplomowe Menedżer sportu. Doskonaląc swój warsztat pracy uzyskał drugi stopień specjalizacji zawodowej, I stopień trenera piłki siatkowej , był sędzią piłki siatkowej, nauczycielem dyplomowanym. Pracował w SP w Gackach, SP nr 1w Pińczowie, aod roku 1992 był nauczycielem wychowania fizycznego w Liceum Ogólnokształcącym im. Hugona Kołłątaja w Pińczowie. „Pan Krzysztof Marszalik zajął bardzo ważne miejsce w historii liceum, uhonorowany odznaczeniami państwowymi i resortowymim. in.: Brązową odznaką Za zasługi dla sportu Ministra Sportu i Turystyki, Medalem Komisji Edukacji Narodowej ,Medalem Złotym za długoletnia Służbę, Medalem Pamiątkowym Zasłużony dla Powiatu Pińczowskiego . Za swoją pracę dydaktyczno-wychowawczą z młodzieżą Nagrodą Kuratora Oświaty,Nagrodą Starosty Pińczowskiego,licznymi Nagrodami Dyrektora do tytułu Osobowość Gminy Pińczów w 2010 roku, nagrodzony drugim miejscem w plebiscycie Nauczyciel Roku” –czytamy na fecebookowym profilu szkoły. „Pan Krzysztof Marszalik był nie tylko cenionym pedagogiem i wychowawca wielu pokoleń młodzieży ale także trenerem i pasjonatem swoją pracę i oddawał się jej bezgranicznie” –mówi Anna Golik, dyrektor LO w Pińczowie. Absolwent AWF w Krakowie współpracując z uczelnią, doskonaląc i rozszerzając swoje kwalifikacje był jednym z pierwszych założycieli Klubu Olimpijczyka „Olimpionik”, który stał się szczególnym miejscem promowania wartości fair play w sporcie, znanym w Polsce i poza jego granicami, co znajdowało swój wyraz współpracy z PKOI, MKOI, klubami olimpijczyka w kraju i Muzeum Olimpijskim w Lozannie. Pan Krzysztof Marszalik wpisywał edukację olimpijska z jej naczelną zasada Fair Play w codzienną treść swojej pracy z młodzieżą, co znajdowało uznanie w przyznawanych jego tytułach „Zawodniczki Fair Play”, „Puchar Kibica”, itp. oraz licznych nagrodach i wyróżnieniach był honorowany przez PKOI, MKOI, FJCTS. Był członkiem Światowej Organizacji Medycyny Sportowej w drodze grupowego członkostwa w formie szerokie kontakty z międzynarodowymi organizacjami sportowymi w Sydney,Nagano, Ottawie i in. Znany był jako wieloletni organizator od 1993r. Turnieju im. Złotej Drużyny Huberta Wagnera w piłce siatkowej dziewcząt i chłopców. Wielokrotnie organizował spotkania młodzieży z polskim olimpijczykami: z p. H. Wagnerem, Szewińską, p. L. Drogoszem i in. Dzięki jego staraniom sportowcy Liceum honorowani byli licznymi nagrodami rzeczowymi przekazywanymi na jego ręce Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Zdobyte trofea od znanych sportowców światowego formatu przekazywał wspomagając Wielką Orkiestrę Świątecznej wyjazdy młodzieży na zawody sportowe do zaprzyjaźnionych szkół w kraju i zagranicą, szczególną była jego współpraca z Liceum w Mediolanie oraz XXXIV Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Miguela de Cervantesa w Warszawie. Z jego inicjatywy w Pińczowie odbył się przegląd filmów dokumentalnych poświęconych siatkówce, autorstwa Wojciecha Jędrzejewskiego- honorowy patronat objęła FederationInternationale Cinema TelevisionSportifsuznawany przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski. „Miał ambitne plany na kolejny rok” –mówi dyrektor Anna Golik. „Pan Krzysztof Marszalik kochał szkołę, a dobro dziecka zawsze było dla niego najważniejsze. Spełniał się w pracy nauczyciela” –dodaje. Ceremonia pogrzebowa odbyła się w piątek 3 kwietnia, gromadząc w pińczowskim klasztorze tylko najbliższą rodzinę zmarłego Krzysztofa Marszalika. Szkolna społeczność pożegna swojego nauczyciela raz jeszcze, gdy minie zagrożenie epidemiologiczne. Od autora. „Pani Joasiu, mam dla pani znaczek federacji olimpijskiej. Przywiozłem dla pani na pamiątkę prosto z Włoch. To cenna rzecz. Tylko nigdy nie wiem, kiedy się zobaczymy. Chyba włożę go do kieszeni i będę nosił na wypadek spotkania” – udało się. Mam ten znaczek. Włożyłam go do takiego specjalnego pudełka. Dziękuję Panie Krzysztofie. Do zobaczenia. Joanna Strączek

nie umiera ten kto trwa w pamięci żywych